*   Złe praktyki: Stargard
03 czerwca 2008

Dwa stargardzkie kasztanowce

rosnące u zbiegu ulic Chrobrego i Kazimierza Wielkiego poszły pod piły. 


Okoliczni mieszkańcy uważają, że kasztanowce można było uratować. Starosta podjął jednak decyzję o ich ścięciu.

Okoliczni mieszkańcy protestowali przeciwko ich ścięciu. Ekspertyza wykonana na zlecenie firmy, która niebawem będzie zabudowywała ten rejon Stargardu, wykazała, że drzewa trzeba natychmiast albo ratować, albo ściąć. Stargardzki starosta zdecydował o ich ścięciu. Wczoraj drzewa poszły pod piły.

- One tutaj były od zawsze, kojarzyły się z tym miejscem - komentują okoliczni mieszkańcy.

- Niebawem już nic tutaj nie zostanie z dawnego Starego Miasta. Targowiska nie ma, a teraz zniknęły drzewa.

"Głos Szczeciński"