*   Kasztanowiec Anny Frank (2)
30 czerwca 2008

Kasztanowiec, o którym w swoich dziennikach pisała Anna Frank w czasie przebywania w ukryciu w okupowanym Amsterdamie, uniknął wycięcia.
                    
                                                       
                                                       
                                                        Anna Frank

Rada miejska Amsterdamu postanowiła w marcu 2008 roku, że drzewo należy wyciąć, gdyż stanowi zagrożenie dla przechodniów. Po raz pierwszy jego egzekucję odroczono w październiku 2007 roku na skutek licznych protestów.
                                                       
    
                            Kasztanowiec przed domem, w którym ukrywała się Anna Frank wraz z rodziną

Działacze ekologiczni wystąpili jednak na drogę prawną, by uratować drzewo. Sędzia Jurjen Bade orzekł we wtorek, że kasztanowiec nie stanowi bezpośredniego zagrożenia i wezwał do poszukiwania innych sposobów jego zabezpieczenia. Stwierdził, że wycięcie może być dokonane jedynie w ostateczności, i nakazał radzie, by wspólnie z konserwatorami przyrody znalazła jakieś rozwiązanie. Plan dalszych działań ma być przedstawiony do połowy stycznia.

Organizacja Trees Institute z Utrechtu zaproponowała wzmocnienie pnia i konarów drzewa przy pomocy kotwic linowych oraz leczenie korzeniowe. Rzecznik organizacji stwierdził: „Wreszcie mamy możliwość poszukania alternatywnych rozwiązań, o co do tej pory nie mogliśmy się doprosić. To pomnikowy okaz, o wielkim znaczeniu kulturalnym i historycznym. Jest symbolem wolności dla całego świata, wiążą się z nim potężne uczucia”.

                                                          

                                                        Dendrolodzy badają drzewo 

Kasztanowiec ten dawał promyk nadziei Annie Frank, która patrzyła na niego ze swojej kryjówki na strychu, gdzie przebywała wraz ze swoją rodzina przez 25 długich miesięcy, do czasu aresztowania w sierpniu 1944 roku. Parę miesięcy później zmarła na tyfus w Bergen-Belsen.

Okno na strychu domu, z którego widać było kasztanowiec, było jedynym jej kontaktem ze światem zewnętrznym, z przyrodą. 23 lutego 1944 roku zanotowała: Usiadłam na moim ulubionym miejscu na podłodze. […]Patrzyliśmy na błękitne niebo, nagi kasztan, na którego gałęziach błyszczały małe kropelki, na mewy i inne ptaki, które w swym śmigłym locie podobne są do srebra. […] Tak długo, jak to istnieje, pomyślałam, i będę mogła to przeżywać, ten blask słońca, to bezchmurne niebo, tak długo nie mogę być smutna [przekład Alicja Dehue-Oczko, Wyd. ZNAK, Kraków 2001, s. 186].